niedziela, 5 października 2014

Rozdział 5 - Wiecznie Inna

Poczułam lekkie szturchnięcie w bok. Wymamrotałam coś pod nosem i obróciłam się w drugą strone nie przejmując się tym co dzieje się w okół mnie. 
- Gwendolyn do jasnej cholery wstawaj ! - Krzyknął mi nad uchem Joe. 
Wystraszyłam się i z nadmiaru głośnego dźwięku aż podskoczyłam. Przetarłam rękami oczy i popatrzałam na rodzeństwo z dezaprobatą. 
- Czy was do końca porąbało? - Zapytałam oburzona.
- Jesteśmy już na miejscu od paru minut i próbujemy cię obudzić ! W końcu jaśnie pani raczyła wstać.. - Wymamrotał. 
Westchnęłam i wyszłam powoli z auta. Wyprostowałam nogi i obejrzałam wzrokiem okolice. Było tu pięknie ale i tak wole Anglie. Spojrzałam przez ramie za siebie. Rodzeństwo wynosiło walizki z bagażnika. Wzruszyłam ramionami i nie zamierzałam im pomagać. Niech się trochę pomęczą.
- To nasz dom ? - Zapytałam wpatrując się w ogromną przepiękną wille.
- Tak. Widzę , że ci się podoba. - Odparła wymijając mnie Alice. 
- O takk.- Odpowiedziałam z zachwytem. 
Dom był boski. Był nawet z basenem! Przed nim stało piękne czerwone auto. Nie potrafie określić jaki to model ponieważ nie bardzo się na nich znam. Szybko wbiegłam do domu uważnie mu się przyglądając. Alice podeszła do mnie i zaprowadziła mnie do mojego pokoju
Był niesamowity. Piękny widok na morze, ogromne łóżko i do tego połączona łazienka. 
Zaczęłam skakać w okół własnej osi. Nie mogłam w to uwierzyć. 
- Jezu dziękujee ! - Krzyknęłam i przytuliłam siostre.- Jest piękny. 
Bardzo mi się tu spodobało lecz i tak będę tęsknić za Anglia. Opadłam zmęczona na łóżko. Westchnęłam. Może nie będzie tutaj aż tak źle jak mi się wydawało. 
Podeszłam do jednych z drzwi i nacisnęłam na jakiś guzik. Weszłam zachwycona do pomieszczenia. Miałam swoją własną garderobe. Było tu wiele nowych ciuchów. Rozmarzona poszłam do łazienki pod prysznic. Gdy skończyłam się myć owinęłam się zgrabnie ręcznikiem i podeszłam do lusta.   Spojrzałam w swoje odbicie i lekko się wdrygnęłam. Piękniejsza nie będziesz- Odparł mój umysł. Zrezygnowana westchnęłam i nałożyłam lekki makijaż. Zdjęłam z siebie ręcznik i ubrałam się w to. Następnie wyszłam na balkon i podziwiałam widoki. Zrobiłam się strasznie głodna. Zeszłam na dół i już po chwili znalazłam się w kuchni. Wszystko w tym domu było wielkie i piękne. Na stole leżały gofry. Usiadłam i zaczęłam je jeść. Mmm.. Były pyszne. Wzięłam swoja torebke i wyszłam na dwór. Postanowiłam pozwiedzać okolice. Poszłam przed siebie nieznanymi mi uliczkami. Po drodzę wstąpiłam do jakiegoś sklepu i zamówiłam sobie kawe mrożoną z racji tego iż był upał a mi się zachciało pić. Zapłaciłam i wyszłam z kawiarni popijając napój. Usiadłam na jednej z ławek obok fontanny i wybrałam numer przyjaciółki. Odebrała po paru sygnałach.
- Eve? - Zapytałam.
- Gwendolyn ? Hej !- Odparła ucieszona.
- Hej. - Odpowiedziałam z uśmiechem. - Tęsknie. - Dodałam.
- Ja też kochana a teraz opowiadaj jak tam jest ! Poznałaś jakiś fajnych chłopców ? 
- Oj Evelyn ty myślisz tylko o jednym. A tak wracając do pytania to jest tu super ! Tyle , że bez was to nie to samo. - Posmutniałam na moment.- Mam dom z basenem ! Potem zrobi kilka fotek i ci wyśle. 
- Jezu to fajnie! Ja też tak chce ! Przyjeżdzam do ciebie na wakacje.- Zaśmiała się.
- No pewnie , że przyjeżdzasz. A teraz musze już kończyć bo będą się martwić. Pa , kocham cię. - Powiedziałam.
- Ja ciebie też , pa.- Odparła i się rozłączyła. 
Wstałam z ławki i spacerkiem wróciłam do domu. A raczej jeszcze do niego nie doszlam bo postanowiłam iść na plaże. Nie było zbyt wielkiego tłumu. Usiadłam na piasku i odwrócilam twarz w stronę słońca. Promienie padały mi na twarz. To takie uspokajające. Po chwili poczułam , że ktoś usiadł obok mnie. Spojrzałam na ta osobe. Był to przystojny i umięśniony brunet. Jego niebieskie tęczówki wpatrywały się we mnie z wytchnieniem.
- Hej. Jestem Benjamin a ty ?- Powiedział świdrując mnie od góry do dołu wzrokiem.
- No cześć. Gwendolyn. - Odparłam trochę nieśmiało na co chłopak uśmiechnął się łobuzersko.
- Nie jesteś stąd prawda ? Nigdy jeszcze cię tu nie widziałem.
- No tak. Jestem z Angli. Dzisiaj się przeprowadziłam. 
- Idziesz ze mną popływać? - Zapytał rozmarzonym głosem.
- Przykro mi ale nie mam stroju. - Odparłam smutno.
- Zawsze możesz się kąpać w bieliźnie. - Odparł roześmiany. 
- No wiesz. - Odparłam oburzona. 
- Oj nie gniewaj się. To tylko żart.- Uśmiechnął się przyjaźnie.
- Zaraz wracam. 
- Gdzie idziesz ? - Spytał gdy już się podniosłam.
- Po strój. Mieszkam tutaj zaraz przy plaży. W tym domu. - Odparłam wskazując na niego palcem i pobiegłam. Dosłyszałam jeszcze tylko ciche WOW. Wparowałam do domu jakby mnie ktoś gonił. Szybko wbiegłam na górę , do pokoju i ubrałam na siebie stój. Na niego założyłam poprzednie ubranie i szybko pobiegłam z powrotem na plaże. Gdy chłopak mnie zauważył , szeroko się usmiechnął ukazując swoje równe białe zęby. Po chwili już siedziałam obok niego. 
Zdjęłam z siebie ubranie i mając na sobie już tylko strój zanurzyłam się w wodzie. Niespodziewanie chłopak znalazł się obok mnie i zaczął chlapać mnie wodą. Troche popływaliśmy i przy tym dużo się śmialiśmy. Dowiedziałam się o nim co nieco a on o mnie. Miło spędziłam z nim czas. O 19 przyszłam do domu. Rodzeństwo zastałam rozlegujących się na kanapie. 
- A gdzie to się tyle czasu było? - Zapytał Joe.
- Na plaży. 
- Sama ? - Dopytywała Alice.
- Nie , z kolega. - Odparłam krótko i poszłam do swojego pokoju. Przebrałam się w piżame i runęłam na łóżko, zabierając laptopa ze sobą. Weszłam na facebooka. Mialam jedno zaproszenie do grona znajomych. Spojrzałam na nie i okazał się nim być Benjamin. Przyjęłam je i już po chwili dostałam od niego wiadomośc z treścią :
- Słodkich snów księżniczko ;* - Uśmiechnęłam się i mu odpisałam.
- Wzajemnie :) 
Odłożyłam lapka i znudzona poszłam spać. To był męczący dzień.



Podoba się = Kom :)


środa, 1 października 2014

Rozdział 4 - Wiecznie Inna.

Obudziłam się z niechęcią o 9 nad ranem. Dzisiaj nie idę do szkoły bo muszę się niestety pakować. Już za pare godzin mnie tu nie będzie. Wyjadę do zupełnie innego miejsca. Usiadłam na skraju łóżka wpatrując się ze smutkiem w podłogę. Dlaczego musiało to spotkać akurat mnie ? Nie chce się rozstawać z przyjaciółmi. Westchnęłam i podeszłam do szafy z ciuchami. Dlugo zastanawiłam się nad tym w co się ubrać ale w końcu wybrałam i poszłam do łazienki. Ściągnęłam ubrania i weszłam pod prysznic. Umyłam się i wyszłam po 15 minutach. Nie suszyłam włosów bo wiedziałam , że po krótkim czasie mi wyschną. Nałożyłam delikatny makijaż i ubrałam  : To : poczym wyszłam z łazienki. O 11 miała być u mnie Eve. Musiałam spędzić ten czas z nią. Będę tak strasznie tęsknić. Nie wiem nawet czy jestem w stanie bez niej wytrzymać. Zeszłam na dół i zastałam tam znienawidzoną siostre. Zrobiłam sobie kanapki i nalałam soku do szklanki. Usiadłam przy stole jedząc śniadanie. 
Było strasznie cicho bo żadna z nas się nie odezwała. Nie miałam nawet ochoty z nią gadać. Spojrzałam na telefon i już miałam wychodzić z domu gdy Alice mnie zatrzymała,
- Gwen , przykro mi. Nie miej do mnie żalu. Tak po prostu będzie dla nas lepiej.- Powiedziała ze smutną miną.
- Nie Alice. Wcale nie będzie lepiej ! Przynajmniej nie dla mnie. - Wycedziłam przez zęby i wyszłam z domu trzaskając przy tym drzwiami. Miałam już tego dość. Nikt nie liczy się z moim zdaniem. Kierowałam się w stronę parku. Musiałam trochę od reagować. Usiadłam na ławce i zatoczyłam się w swoich myślach. Puściłam muzykę i zaczęłam nucić.
" Zanim odejdę, Nim odejdę stąd , 
Chwyć za rękę mnie , chwyć za rękę mą.
Pójdziemy razem tam , 
Chaos nigdy nas nie dosięgnie "
Poczułam jak ktoś siada na ławce obok mnie. Spojrzałam w prawo i zobaczyłam Justina który był jakiś przybity. 
- Co tu robisz ? - Zapytałam.
- Poszłem sie przejść i ... Zauważyłem ciebie. - Odparł zmieszany.
- Okej. 
- Okej ? 
- Okej. 
Przysunęłam się bliżej chłopaka i oparłam głowę na jego ramieniu. Przez ułamek sekundy poczułam bezpieczeństwo. Tak. Tak właśnie działał na mnie mój przyjaciel. Czułam się przy nim bezpieczna. 
- Justin ? 
- Tak ? - Uśmiechnął się.
- Będę strasznie tęsknić. - Powiedziałam a po moim policzku spłynęła łza. 
Złapał mnie rękami po obu stronach mojej twarzy i otarł mi kciukiem łzę..
- Ja za tobą też , Gwen. - Po tych słowach pocałował mnie czule w czoło. 
Był taki opiekuńczy i kochany. Wtuliłam się w niego i siedzielismy w ciszy przez kilka minut. Spojrzałam na telefon. Była godzina 10:13. Pora się zbierać. 
- Muszę już iść. - Powiedziałam i zerwałam się z miejsca.
- Odprowadzę cię.- Odpowiedział i objął mnie ramieniem. Tak ruszyliśmy w stronę mojego domu. Niektórzy mogą myśleć , że jesteśmy parą ale Jus jest dla mnie jak brat. To moja druga rodzina. Zawsze jest przy mnie w trudnych chwilach i mogę na niego liczyć tak jak na Eve. Nie to co moje prawdziwe rodzeństwo które myśli tylko o swojej dupie. Dotarliśmy na miejsce po paru minutach. Trwało to dłużej niż zwykle ponieważ szliśmy spacerem. Pożegnałam się z przyjacielem i dałam mu buziaka w policzek po czym weszłam do domu i od razu udałam się na górę. Postanowiłam jeszcze poczytać książke " Delirium " . Nudziło mi się więc i tak nie miałam nic innego do roboty. Niedługo po tym przyszła Eve. Pomogła mi się spakować. Gdy skończyłysmy była 14 a za godzinę jadę. Opadłam zmęczona na łózko. Obok mnie położyła się Eve. 
- Jak myślisz ... odnajde się tam ? - Zapytałam przyjaciółki.
- Nie wiem Gwen. - Powiedziała smutno.- Ale na pewno zdobędziesz wielu znajomych. Jesteś wspaniałą osobą. 
Już nie wytrzymalam i poczułam jak łzy strumieniami leciały mi po policzkach. Przytuliłam się do przyjaciółki i za wszelką cene nie zamierzałam jej puszczać. Ona od razu odwzajemniła uścisk i poczułam mokrą ciecz która spływała po jej twarzy. Biedna Eve. 
Leżałyśmy tak do 14:55. W końcu musiałam ją puścić. Wzięłyśmy walizki i zeszłam powoli na dół. Oni czekali przed autem. Rozejrzałam się ostatni już raz po pomieszczeniu i wyszłam z domu , zamykając go na klucz. Te wszystkie chwile spędzone tutaj owładnęly mój umysł. Myśl , że ktoś inny będzie tutaj teraz przeżywał swoje nowe przeżycia , wcale mnie nie pocieszała. 
Joe spakował moje walizki do bagażnika i wsiadl razem z Alice do samochodu. Przytulilam mocno przyjaciółke. 
- Kocham cię Eve. - Wyznałam. 
- Ja ciebie też. - Odparła płacząc wraz ze mną. 
Po chwili dołączył do nas Justin i jego też mocno przytuliłam. 
- Do zobaczenia.- Powiedziałam smutno do przyjaciół i wsiadłam do pojazdu.
Teraz zaczynam nowe życie w innym miejscu...


KOM <3