Bieglam przez las omijając drzewa ktorych bylo tu pełno. Tak na prawdę nie znalam celu ale wiedzialam ze musze uciekac. Nie wiedzialam tak do konca przed czym ale czy to ważne ? Gdy czuje się niebezpieczeństwo to nikt nie pyta o co chodzi tylko po prostu ucieka. A moze uciekam przed samą sobą ? Wszystko jest możliwe. Nazywam się Gwendolyn Jones a o to jest moja historia. -Gwendolyn ! Uciekaj ! - krzyczal z daleka mój towarzysz. Nie moglam pozwolić na to by go złapano. Nie moglam go tak po prostu zostawić. Mimo ze znam go tylko z moich snów , zależalo mi na nim i wiedziałam że musze uratować jego i siebie. To byl moj cel. Bieglam ile sił w nogach. Bylam calkiem zdyszana. Wiedziałam ze on juz nie daje rady i w koncu bedzie musial sie zatrzymav zebym to ja mogla uciec. Ale ja na to nie pozwole. Czulam się taka bezpieczna gdy byl blisko mnie. Moze i jestem nienormalna ale tak juz na mnie wpływał tajemniczy chlopak ze snu. Mimo ze bardzo chciałam a moje płuca byly wykończone , Bieglam. Dla niego. Nasza ucieczka trwala juz moze z dobre 30 min
-Nie poddawaj sie Gwen ! Wiem ze potrafisz ! - krzyczal do mnie chłopak. Jego slowa poparly mnie na duchu i wiedzialam ze nie mogę się poddac. Obróciłam sie w jego strone lecz popelnilam wielki błąd . Nie zauważyłam gałęzi która byla przedemna i juz mialam upadac gdy on mnie złapał. Pociągnął mnie za reke i zaczęliśmy biec dalej. Niespodziewanie z krzaków wyskoczyli oni i złapali jego. Krzyczal ze mam stąd uciekac lecz nie chciałam tego słuchać . Nie moglam go tak po prostu zostawić. Mimo ze znam go tylko ze snu. Oddalał się odemnie . Znikał mi z punktu widzenia gdy gwałtownie obudził mnie budzik.Bylam cala mokra i przepocona. Jak ja nienawidzę tych glupich snów!
- Krzyczałam w myślach.
-Pieprzony budzik! - wydarlam sie i rzucilam nim o sciane.
- Gwendolyn co ty tam robisz? ! I uwazaj na słowa !- krzyknela moja kochana ssiostrzyczka Alice. Czujecie ten sarkazm?
- Budzik mnie wkurza! I do tego jeszcze Ty! Musisz mi psuć humor od samego z rana? !
I tak bym miała popsutty humor ale ona go tylko pogorszyła .
-Zamknij się tam gowniaro! - wtrącił się mój brat. Prychnelam. Mysli ze moze mi rozkazywac to grubo się myli bo ja niedam sobą pomiatac! Wkurzona juz się nie odezwalam i ruszylam powolnym krokiem do łazienki. Na szczęście mialam ja łączona z pokojem i tylko dla siebie. Ściany w niej były ciemnego bordowego koloru zmieszane z czarnym. Podłoga byla ognisto czerwona. Kochalam ta łazienkę. Mogłabym w niej caly dzien siedzieć. Zdjęłam z siebie ubrania i Weszlam pod prysznic. Ciepła woda spływała po moim nagim ciele. To mnoe uspokaja. Po 10 minutach wyszlam i zaczelam szykować się do szkoly. Wlosy zostawilam rozpuszczone i tylko je rozczesalam. Nalozylam delikatny makijaż i wrocilam do pokoju. Stanęłam przed ogromna szafa i wybieralam ciuchy co przychodziło mi z trudem gdyż nie wiem w co się ubrać. Po dlugim namyśle założyłam to ( zdj na dole) . Wzielam torebkę z książkami i innymi rzeczami potrzebnymi i zeszlam na dol. Usiadlam naburmuszona przy stole i zaczelam jesc z rodzeństwem sniadanie . Były to kanapki z nutella. Gdy zjadlam odlozylam talerz do zlewu ,założyłam trampki, oznajmiłam ze wychodzę i ruszylam prosto do szkoły wraz z moja przyjaciółka Eve która czekala na mnie pod domem. Zauważyła ze coś się dzieje ale ja ja zbylam i powiedzialam ze nic się nie stało. Po paru minutach znajdowałam się już w szkole. Pierwszą miałam matematyke. Nienaiwdziłam jej. Nie to , że jej nie umiałam ale wkurzała mnie nauczycielka. Zawsze musiała się mnie czepić. Dzisiaj na przykład poszło o to , że niby jej nie słucham. Gdy lekcje się skończyły usiadłam na schodach przed szkoła i czekalam na Eve i Justina. Justin to również mój przyjaciel . Jesteśmy nierozłączni.
Bardzo się zamartwiałam snem. Nie wiedziałam co się z nim stało. Oczywiście chodzi mi o chłopaka. Po 15 minutach przyszłi moi przyjaciele i ruszyliśmy razem do domu iż mieszkamy blisko siebie i zawsze ze sobą wracamy. Jednak nie wiedziałam co mnie czeka gdy do niego dojde..
-Nie poddawaj sie Gwen ! Wiem ze potrafisz ! - krzyczal do mnie chłopak. Jego slowa poparly mnie na duchu i wiedzialam ze nie mogę się poddac. Obróciłam sie w jego strone lecz popelnilam wielki błąd . Nie zauważyłam gałęzi która byla przedemna i juz mialam upadac gdy on mnie złapał. Pociągnął mnie za reke i zaczęliśmy biec dalej. Niespodziewanie z krzaków wyskoczyli oni i złapali jego. Krzyczal ze mam stąd uciekac lecz nie chciałam tego słuchać . Nie moglam go tak po prostu zostawić. Mimo ze znam go tylko ze snu. Oddalał się odemnie . Znikał mi z punktu widzenia gdy gwałtownie obudził mnie budzik.Bylam cala mokra i przepocona. Jak ja nienawidzę tych glupich snów!
- Krzyczałam w myślach.
-Pieprzony budzik! - wydarlam sie i rzucilam nim o sciane.
- Gwendolyn co ty tam robisz? ! I uwazaj na słowa !- krzyknela moja kochana ssiostrzyczka Alice. Czujecie ten sarkazm?
- Budzik mnie wkurza! I do tego jeszcze Ty! Musisz mi psuć humor od samego z rana? !
I tak bym miała popsutty humor ale ona go tylko pogorszyła .
-Zamknij się tam gowniaro! - wtrącił się mój brat. Prychnelam. Mysli ze moze mi rozkazywac to grubo się myli bo ja niedam sobą pomiatac! Wkurzona juz się nie odezwalam i ruszylam powolnym krokiem do łazienki. Na szczęście mialam ja łączona z pokojem i tylko dla siebie. Ściany w niej były ciemnego bordowego koloru zmieszane z czarnym. Podłoga byla ognisto czerwona. Kochalam ta łazienkę. Mogłabym w niej caly dzien siedzieć. Zdjęłam z siebie ubrania i Weszlam pod prysznic. Ciepła woda spływała po moim nagim ciele. To mnoe uspokaja. Po 10 minutach wyszlam i zaczelam szykować się do szkoly. Wlosy zostawilam rozpuszczone i tylko je rozczesalam. Nalozylam delikatny makijaż i wrocilam do pokoju. Stanęłam przed ogromna szafa i wybieralam ciuchy co przychodziło mi z trudem gdyż nie wiem w co się ubrać. Po dlugim namyśle założyłam to ( zdj na dole) . Wzielam torebkę z książkami i innymi rzeczami potrzebnymi i zeszlam na dol. Usiadlam naburmuszona przy stole i zaczelam jesc z rodzeństwem sniadanie . Były to kanapki z nutella. Gdy zjadlam odlozylam talerz do zlewu ,założyłam trampki, oznajmiłam ze wychodzę i ruszylam prosto do szkoły wraz z moja przyjaciółka Eve która czekala na mnie pod domem. Zauważyła ze coś się dzieje ale ja ja zbylam i powiedzialam ze nic się nie stało. Po paru minutach znajdowałam się już w szkole. Pierwszą miałam matematyke. Nienaiwdziłam jej. Nie to , że jej nie umiałam ale wkurzała mnie nauczycielka. Zawsze musiała się mnie czepić. Dzisiaj na przykład poszło o to , że niby jej nie słucham. Gdy lekcje się skończyły usiadłam na schodach przed szkoła i czekalam na Eve i Justina. Justin to również mój przyjaciel . Jesteśmy nierozłączni.
Bardzo się zamartwiałam snem. Nie wiedziałam co się z nim stało. Oczywiście chodzi mi o chłopaka. Po 15 minutach przyszłi moi przyjaciele i ruszyliśmy razem do domu iż mieszkamy blisko siebie i zawsze ze sobą wracamy. Jednak nie wiedziałam co mnie czeka gdy do niego dojde..

